W tym tygodniu mija sześć miesięcy, odkąd to Kongres przyjął ustawę o reformie zdrowotnej w sposób, który stał się aż nazbyt typowy dla oszukańczego ustawodawstwa. Ci u władzy wyprodukowali gigantyczną porcję legislacji i gwałtem przepchnęli ją przez Kongres pod pretekstem dramatycznej sytuacji kryzysowej. Naleganie na czas potrzebny do zapoznania się z treścią ustawy zostało potraktowane jako niebezpieczne i zwariowane w dobie kryzysu. Powiedziano nam, że jeśli naprawdę chcielibyśmy zobaczyć co znajduje się w ustawie, musielibyśmy najpierw ją przegłosować. Nie umiem sobie jakoś wyobrazić tego, aby Ojcowie Założyciele obmyślili taki właśnie sposób uchwalania prawa przez Kongres. Pomyślałbym raczej, że jeśli członek Kongresu nie byłby absolutnie pewien co do tego, że cała ustawa spełnia wymagania nakreślone w Konstytucji, to domyślnym głosem powinno być "nie" - zgodnie z naszym powołaniem na urząd.

Ale odkąd to Kongres miał sześć miesięcy na zapoznanie się z treścią nowego prawa, na Kapitolu panuje spora doza rozgoryczenia tak przeprowadzoną "transakcją". Im więcej wyborcy dowiadują się o tym prawie, tym bardziej stają się gniewni. Obecnie mówi się, że 60% Amerykanów popiera pomysł unieważnienia całości tej sprawy. Na nieszczęście znacznie trudniej jest unieważnić prawo, aniżeli przegłosować ustawę.

Jakiś czas temu pisałem o skandalicznej klauzuli nakazującej właścicielom firm składnie druku podatkowego nr 1099 w przypadku przeprowadzenia transakcji przekraczających 600 dolarów, która miała być sposobem na częściowe ściągnięcie podatku od takich transakcji*. Zostałem współsponsorem ustawy mającej zlikwidować ten proceder, jednakże jest to tylko wierzchołek góry lodowej.

Po pierwsze, pomimo że administracja prezydenta w kółko powtarzała, że to ustawodawstwo nie spowoduje zwiększenia kosztów ponoszonych przez Amerykanów, to teraz mówią oni, iż od dawna wiedzieli, że koszty te wzrosną. Kongresowe Biuro ds. Budżetu (CBO) szacuje, że dla amerykańskiej rodziny, do roku 2016, wzrost składki wyniesie 2100 dolarów. The Wall Street Journal donosi, że koszt dostosowania się do nowych przepisów zmusza niektórych ubezpieczycieli do podniesienia składek aż o 20% - nie później niż w przyszłym roku!

Ponadto, pomimo powtarzanych przez administrację zapewnień o tym, że będziemy mogli pozostać przy swoich wybranych lekarzach i planach zdrowotnych, oficjele administracji przewidują obecnie, że to jednak nie będzie możliwe dla prawie 117 milionów Amerykanów, którzy utracą swoje dotychczasowe plany zdrowotne. Główni ubezpieczyciele rezygnują także z oferowania planów zdrowotnych wyłącznie dla dzieci z powodu towarzyszących takim ubezpieczeniom obostrzeniom i manipulacjom cenowym, co z kolei powoduje, że rodzice mają mniejszy wybór dla swych dzieci, a nie większy.

W dodatku, pomimo twierdzeń jakoby to prawo mieściło się w ramach rządowych wydatków - nie powodując ich zwiększenia, eksperci z administracji prezydenta przewidują teraz, że spowoduje ono wzrost wydatków na opiekę zdrowotną o ponad 300 miliardów dolarów. Tym dodatkowym nakładom finansowym towarzyszą niedobory w kadrze lekarskiej, mniejszy wybór świadczeń i większe podatki. Prawdopodobnie najgorsze w tym wszystkim jest to, że wzrost kosztów zatrudnienia, wynikający z obostrzeń nałożonych na ubezpieczenia zdrowotne, zniechęca pracodawców do zatrudniania nowych pracowników, a nawet inicjuje większą ilość zwolnień z pracy.

Każdy ktokolwiek choćby w podstawowym stopniu rozumiejący austriacką ekonomię przewidziałby niezamierzone konsekwencje tych nowych ubezpieczeń zdrowotnych. Centralne planowanie nigdy nie zwiększa jakości i wyboru, ani też nie obniża kosztów, jak się to obiecuje. Kontrola cen i rządowe obostrzenia zawsze stwarzają sztuczne niedobory. Opieka zdrowotna nie jest ani prawem, ani przywilejem. Ona jest produktem - tak jak pożywienie czy ubranie. I tak jak jest to z każdym dobrem czy usługą, wolnorynkowe sterowanie popytem i podażą stwarza optymalną jakość dla możliwie maksymalnej liczy ludzi. Kiedy w końcu zdamy sobie sprawę z tego, że problemy, które dziś staramy się rozwiązać, powstały wskutek rządowych interwencji zapoczątkowanych w latach 1960-tych, będziemy mogli zacząć umieszczać przy sterach opieki zdrowotnej pacjentów i lekarzy, zamiast postronnych oligopoli i rządowych biurokratów. Im szybciej, tym lepiej.

Kongresmen Ron Paul
27 września 2010

 


Źródło: link

Tłumaczył: Riddickerr

Przypisy tłumacza:

*Transakcje o wartości powyżej $600 - chodzi tutaj m.in. o zlecenia wykonania jakiejś usługi przez zewnętrzną firmę, o nakłady na leczenie osób niezwiązanych bezpośrednio z firmą, o opłaty za najem biura i urządzeń, przyznawane nagrody zewnętrznym podmiotom, i wiele innych.